Kształtowanie postaw społecznych w kontakcie z otoczeniem

Mówiąc o kształtowaniu postaw społecznych, zdajemy sobie spra­wę, iż wkraczamy w dziedzinę społeczno-moralnego wychowania dziecka. Należy więc przede wszystkim zastanowić się, jaka treść kryje się pod sformułowaniem wychowanie społeczno-moralne oraz rozważyć, jakie są zadania owego wychowania. Posłużyliśmy się tu określeniem wychowanie społeczno-moralne, łączącym w nierozerwalną całość problemy wychowania społecznego i moralnego. Z takim właśnie ujęciem spotykamy się w większości publikacji z zakresu pedagogiki przedszkolnej. Możemy jednak spot­kać publikacje, w których mowa jest o wychowaniu moralnym, bądź o wychowaniu społecznym, jako o dwóch różnych, choć bliskich sobie dziedzinach. Analiza i spory dotyczące treści i zakresu tych dwóch pojęć mają za sobą wielowiekową przeszłość: teorie, jakie prezentowano, były zawsze wynikiem założeń światopoglądowych przedstawicieli różnych, często kontrowersyjnych stanowisk. Współczesna polska nauka o wychowaniu, w oparciu o przyjęty w etyce socjalistycznej system oraz hierarchię wartości, głosi, że ,,[…] naczelnym kryterium oceny moralnej człowieka i jego czynów jest stopień uwzględnienia przezeń w postępowaniu dobra innych ludzi i pożytku ogólnego. Moralność socjalistyczna to moralność współ­życia społecznego ludzi”1. Możemy zatem postawić jak gdyby znak równości między wycho­waniem moralnym a społecznym. Gdy oceniamy moralność człowieka, mamy również na myśli jego postawę społeczną; gdy mówimy o dzia­łaniu człowieka na rzecz społeczeństwa, mówimy również o jego posta­wie moralnej. Uznanie społecznego charakteru moralności prowadzi do stwierdzenia, że mamy prawo posługiwać się terminem „wycho­wanie moralne” w odniesieniu do wszelkich zabiegów wycho­wawczych, które zmierzają do uspołecznienia dziecka. Dlaczego więc w pedagogice przedszkolnej rezygnujemy często z użycia określenia — wychowanie moralne, a posługujemy się sfor­mułowaniem — wychowanie społeczno-moralne ? Jest to wynikiem z jednej strony tradycji wychowania przedszkolnego, które poszczycić się może poważnym dorobkiem właśnie w dziedzinie uspołecznienia dziecka, z drugiej zaś strony idzie tu, jak się wydaje, właśnie o pod­kreślenie społecznego charakteru moralności. Z kolei należy zastanowić się, jakie zadania stoją przed nami w dziedzinie moralnego wychowania 6-latka. Zadania te w sposób szcze­gółowy określa program. Spróbujemy na podstawie owych zadań stworzyć obraz sylwetki moralnej 7-letniego dziecka — obraz, do które­go w toku naszej działalności wychowawczej pragniemy i usiłujemy się w mniejszym lub większym stopniu przybliżyć. Widzimy przed sobą dziecko ciekawe otaczającego świata, pełne wobec niego życzliwości a zarazem szacunku; dziecko chętnie podej­mujące różnorakie prace i umiejące doprowadzić je do końca. Jest to przy tym dziecko pogodne i zrównoważone, ale wrażliwe na wszel­kie przejawy niesprawiedliwości czy przemocy, spieszące z pomocą tym, którzy tej pomocy potrzebują. Dziecko samodzielne, ale potra­fiące współdziałać z innymi i podporządkować się stawianym mu wymaganiom. Wreszcie dziecko silnie związane uczuciowo z rodziną i najbliższym otoczeniem. Zapyta ktoś, czy nie zbyt wiele chcemy osiągnąć, czy nie za wysokie wymagania stawiamy 7-letniemu dziecku i sobie samym chcąc takie właśnie dziecko ukształtować? Oczywiście to, na ile uda nam się przy­bliżyć do owego idealnego obrazu, który stworzyliśmy, zależy od bar­dzo wielu czynników. Zależy przede wszystkim od fizycznych i psy­chicznych predyspozycji dzieci, od ich dotychczasowych doświadczeń nabytych w środowisku rodzinnym. Możliwości te i doświadczenia są inne w przypadku każdego dziecka, toteż i rezultaty naszej pracy wy­chowawczej w odniesieniu do każdego z dzieci inny przybierają kształt. Mimo istnienia różnic indywidualnych trzeba pamiętać, że pragniemy wychować człowieka, dla którego istotą życia będzie ,,[…] aktywny pełny i twórczy udział w kształtowaniu lepszego świata, w którym życie ludzi mogłoby być w skali powszechnej możliwie najbardziej szczęśliwe…”. Ale nawet wówczas, gdy nasi obecni wychowankowie staną się ludźmi dorosłymi, każdy z nich na swój indywidualny sposób realizo­wać będzie stojące przed nim zadania. Wybiegliśmy w przyszłość, powróćmy jednak do teraźniejszości. Zastanawiając się nad możliwościami 6, 7-latka, nie sposób rozpatry­wać tu wszelkich aspektów rozwoju. W centrum naszej uwagi znajdzie się jedynie rozwój moralnej sylwetki dziecka. Najistotniejszą bodaj cechą jest egocentryzm, który sprawia, że dziecko nie jest jeszcze zdolne do patrzenia na świat inaczej niż z własnego punktu wi­dzenia. Dobre to, co jest dobre dla niego; wesołe to, co dla niego jest śmieszne, choćby komu innemu sprawiało przykrość. Czasem mamy skłonności do pochopnego oceniania dziecka mówiąc o nim, że jest dobre czy złe. W istocie dziecko jest „dobre”, gdyż sprawia mu przyje­mność wyrażana przez otoczenie aprobata bądź kieruje nim obawa przed przykrymi konsekwencjami postępowania niezgodnego z ocze­kiwaniami dorosłych. Gdy chęć postępowania niezgodnego z wymaganiami dorosłych jest silniejsza niż pragnienie nagrody czy obawa przed karą, wówczas mamy do czynienia z „niegrzecznością”, z łamaniem norm postępo­wania narzuconych przez dorosłych. Byłoby jednak uproszczeniem przyjęcie tak mechanicznego funkcjonowania nagród i kar w wycho­waniu. Zdarzają się przypadki, że dzieci, nawet spodziewając się kary, gwałtownie łamią obowiązujące normy, stwarzając wiele tzw. trudno­ści wychowawczych, chcąc jak gdyby zmusić dorosłych do poświęcenia im więcej czasu i uwagi. Zdarza się, że dzieci postępują wbrew samym sobie, gdyż ich reakcje uczuciowe są szybsze niż myśl, która mogłaby te reakcje powstrzymać. Dziecko w wieku przedszkolnym, gromadząc doświadczenia, coraz lepiej opanowuje umiejętność orientowania się w tym, co dorośli uważają za słuszne i dobre, a co za złe i niewłaściwe. Sześciolatek potrafi z tego punktu widzenia oceniać już w pewnym stopniu postę­powanie własne i innych; ale nie są to w istocie oceny wpływające z wewnętrznego przekonania. W starszym wieku przedszkolnym dziec­ko zaczyna liczyć się już nie tylko z opinią dorosłych, lecz także z opinią grupy rówieśników — zaczyna postępować zgodnie z wymaganiami grupy, inne bowiem postępowanie grozić może przykrymi następ­stwami: niechęcią kolegów, odsunięciem od wspólnej zabawy itp. Ciągle więc mamy jeszcze do czynienia z egocentrycznym punktem widzenia, nie jest to bowiem uspołecznienie wypływające ze zrozu­mienia potrzeb społecznych. Dziecko kieruje się tu interesem własnym. Przyjmując wymagania dorosłych i grupy rówieśniczej, dziecko, oceniając postępowanie innych, traktuje owe wymagania w sposób bezapelacyjny. Nie bierze pod uwagę sytuacji, okoliczności, motywów czyjegoś postępowania. Potrącenie kolegi czy stłuczenie talerza zasłu­guje, w odczuciu dziecka, na naganę, bez względu na to, czy talerz został upuszczony niechcący czy rzucony na ziemię w złości, czy kolegę ktoś potrącił mimo woli, czy uderzył naumyślnie. Ten tak zwany rea­lizm moralny w wielu przypadkach uniemożliwia dzieciom obiek­tywną ocenę czyjegoś postępowania. Mimo iż takie są prawidłowości moralnego rozwoju dziecka w wieku przedszkolnym, rozwój ten nie następuje sam przez się. We­wnętrzne zaaprobowanie norm moralnych, które ma miejsce zazwyczaj w wieku szkolnym, nie następuje tak jak przyrost wagi i wzrostu. Wzrost i waga zależą zresztą także w znacznym stopniu od stanu zdrowia, odżywiania, trybu życia. Rozwój moralny dziecka uzależ­niony jest od zamierzonych i niezamierzonych wpływów wychowaw­czych. Podstawową rolę odgrywa tu wpływ osób, z którymi dziecko jest emocjonalnie silnie związane, oraz wpływ grup społecznych, któ­rych dziecko jest członkiem, takich jak rodzina czy grupa przedszkolna. Istotny wpływ wywiera też rola, jaką dziecko pełni w owych grupach. Ponadto wszystkie te wpływy i ich natężenie zależą od uprzednich doświadczeń dziecka.

Both comments and pings are currently closed.
This theme is sponsored by