Dziecko jako członek społeczeństwa

Dziecko, pełniące rolę członka rodziny i członka grupy przedszkol­nej, jest zarazem członkiem społeczeństwa, a właściwie dopiero przy­gotowuje się do pełnienia w przyszłości roli pełnoprawnego członka tego społeczeństwa. Niemniej już teraz wkracza w kręgi szersze niż rodzina i grupa przedszkolna — jest związane z miejscem zamieszka­nia, wsią, osiedlem czy ulicą; jest związane ze szkołą czy inną insty­tucją, na terenie której znajduje się „jego” klasa, z ludźmi, którzy tu pracują. Jest znajomy listonosz — szewc, który naprawia buty — pani w sklepie czy w kiosku, w którym kupuje się gazety. Z każdym dniem życia dziecka te kontakty stają się coraz szersze, coraz bogatsze. Istotnym zadaniem wychowawcy jest czuwanie nad tym, aby pod­stawowe zasady współżycia i zachowania się, obowiązujące w grupie przedszkolnej, przenosić na coraz to szersze kręgi otaczającego dziecko świata. Kulturalne zachowanie, które obowiązuje wobec członków rodziny, kolegów z grupy przedszkolnej i nauczyciela — obowiązuje tak samo wobec woźnej, kucharki, lekarza, monterów, którzy naprawiają elektryczność, sprzedawcy w sklepie, wobec obcego spotkanego na drodze człowieka. Wiadomo, że trzeba pomóc rodzicom czy koledze, ale tak samo trzeba pomagać innym ludziom, jeśli tej pomocy potrzebują: ustąpić miejsca w autobusie czy na parkowej ławce starszej osobie, podnieść — gdy komuś coś upadnie. W przedszkolu dziecko uczy się zachowywać zgodnie z pewnymi zasadami, ale i w miejscach publicznych obowiązujące zasady muszą być przestrzegane. Podobnie jak w procesie kierowania wychowaniem dzieci w grupie przedszkolnej, tak i w kontaktach z szerszym otocze­niem konieczne jest ustalanie z dziećmi zasad zachowania się, zawiera­nie określonych „umów” przed wyruszeniem na wycieczkę, na spacer, do sklepu czy na pocztę. I tu także istotną rolę odgrywa przykład wy­chowawcy, jego kultura w stosunkach z otoczeniem, przestrzeganie przyjętych zasad. Przygotowując dziecko do pełnienia roli zaangażowanego oby­watela i współgospodarza Polski Ludowej, przekazujemy mu wartości i związane z nimi postawy z zakresu wychowania patriotycznego. W warunkach panującego pokoju, w rozwijającym się państwie so­cjalistycznym podstawowym, obiektywnym kryterium oceny pa­triotyzmu człowieka jest gotowość podjęcia pracy służącej narodowi i jakość tej pracy. I właśnie dlatego — mówiąc o pełnieniu przez dziec­ko roli członka grupy przedszkolnej — tak wiele uwagi poświęciliśmy sprawom związanym z różnymi rodzajami pracy odpowiadającej możliwościom dziecka. Wydaje się, że wyrobienie nawyków dobrej roboty, nauczenie działania celowego i dobrze zorganizowanego — to jedno z podstawowych zadań wychowawczych. Bardzo istotnym czynnikiem wychowania patriotycznego jest również zbliżanie dzieciom postaci bohaterów narodowych, ale jest to zarazem zadanie trudne. Dzieci w wieku przedszkolnym, silnie reagując emocjonalnie, mogą odczuwać lęk słuchając o czynach boha­terów walki zbrojnej; jeśli zaś będziemy chcieli uchronić je przed odczuwaniem grozy, 6-latki gotowe są dostrzec tylko powierzchowną, przygodową warstwę wydarzeń. Właściwe zatem przekazanie im tych treści wymaga wyjątkowo starannego przemyślenia. Przewaga emocjonalnego stosunku dziecka do świata ułatwia nam wprowadzenie go w świat uczuć patriotycznych. Czasem, wspomi­nając jakieś miejsca czy ludzi z dawnych lat, mawiamy: ojczyzna mo­jego dzieciństwa. Ojczyzną małego dziecka jest jego dom rodzinny, wierzba rosnąca pod płotem, ulubione miejsce zabaw w kącie podwór­ka, wszystkie bliskie i kochające osoby. Z biegiem lat granice tej ojczyzny rozszerzają się, ogarniając coraz szerszy szmat ziemi, coraz więcej przeżyć i kontaktów z ludźmi, by wreszcie nastąpiło pełne zrozumienie i przeżycie takich pojęć jak ojczyzna, Polska, zrozumienie stwierdzenia „jestem Polakiem”. Jak jednak silne i trwałe są przeżycia wyniesione z owej niewielkiej ojczyzny dziecka — niechże świadczy fakt, że każdy z nas, dorosłych, myśląc „ojczyzna”, równocześnie ożywia uśpione w pamięci jakieś krajobrazy, zapach pieczonych w ognisku ziemniaków, światła ulicz­nych latarń przeświecające przez liście drzew… Każdy chyba nosi w sobie te wspomnienia, czasem drobne, niby nieważne, ale jakże ściśle łączące i wiążące człowieka z tym jednym miejscem na ziemi, które zawsze będzie mu najbliższe. Wzmacnianie więzi uczuciowej dziecka z rodziną, z najbliższym otoczeniem społecznym i przyrodniczym, oczywiście nie powinno przebiegać jedynie w formie rozmowy z dziećmi. Przyczynia się do tego przede wszystkim stały kontakt z bliskimi ludźmi, z otaczającą nas przyrodą, dobra zabawa w tym środowisku i podejmowane na rzecz najbliższych ludzi i otoczenia prace, które sprawiają, że życie staje się łatwiejsze i świat lepszy i piękniejszy. Ważne jest także wy­robienie w dzieciach umiejętności „widzenia” otoczenia, obserwo­wania zachodzących w nim korzystnych zmian, co wiąże się ściśle z problematyką wychowania estetycznego. I tu osoba wychowawcy znów odgrywa decydującą rolę. Nie ma chyba innego sposobu przekazania dzieciom „widzenia” otaczającego je świata, jego piękna, jak tylko przez rzeczywiste zainteresowanie wychowawcy otoczeniem, przez jego wrażliwość na piękno rodzimej przyrody. Można wyruszyć z dziećmi na pobliski plac budowy, by zobaczyć, jak rośnie nowy dom, czy też pójść na wycieczkę, by prze­konać się, jak pięknie zakwitły na skwerze posadzone jesienią róże, lub sprawdzić, czy w lesie pojawiły się pierwsze zawilce. Ale sam spa­cer czy wycieczka — bez osobistego zaangażowania się wychowawcy niewiele przyniosą pożytku. Żadne słowa nie zastąpią w tym przy­padku autentycznych uczuć, postaw, zainteresowań. Co więcej, nic tu nie może bardziej zaszkodzić niż słowa, za którymi nic się nie kryje puste słowa. Współczesność dostarcza wielu środków, które pozwalają na przy­bliżenie dzieciom również i świata niedostępnego bezpośredniej ob­serwacji. Są to ilustracje, fotografie, jest telewizja i film. Ułatwia to obudzenie zainteresowania odleglejszymi regionami kraju, a nawet życiem i przyrodą z różnych stron dalekiego świata. Pomocna jest także literatura dziecięca, mówiąca również o dzieciach, ale noszących imiona inaczej brzmiące niż nasze. Dziwne to, ale zarazem interesu­jące, tak jak ciekawe są zabawki, którymi tamte dzieci się bawią: niby takie same jak nasze, a jednak inne. Ciekawe i inne są również — choć czasem budzące współczucie — warunki ich życia. Pozostaje jeszcze wspomnieć o roli, jaką odgrywają w pracy z 6-latkami wszelkie uroczystości związane z tradycją, z obchodami świąt państwowych czy też międzynarodowych. Pełne zrozumienie treści tych uroczystości nie jest jeszcze dla małego dziecka w pełni możliwe. Możliwe natomiast jest radosne przeżycie przygotowań do uroczystości: dekorowanie klasy, klejenie chorągiewek. I wreszcie sama uroczystość, np. Międzynarodowy Dzień Dziecka: muzyka, wesoły szelest bibułowych kwiatów, łopotanie na wietrze biało-czer­wonych i czerwonych chorągiewek… Wszystko to sprawia, że dzień ten staje się szczególnie radosny. Te przeżycia i uczucia to jeden z ele­mentów bardzo silnie wpływających na kształtowanie się uczuć pa­triotycznych. Mówiąc o wychowaniu moralno-społecznym nieustannie odwoły­waliśmy się do tego, co chcielibyśmy osiągnąć, czyli — do celów i zadań wychowania. Cele rysują się przed nami w bliższej lub bardziej odleg­łej przyszłości. Dla przyszłości wychowujemy nasze dzieci, ale i te­raźniejszość jest ważna. Ważne jest, aby i dziś, i każdego dnia życie dzieci było ciekawe i radosne. A więc wychowujmy je nie tylko dla przyszłości.

Both comments and pings are currently closed.
This theme is sponsored by